Warto przeczytać

PRAWA ZWIERZĄT

Utworzony 2009-09-03 w Warto przeczytać przez florida_blue. Ostatnia modyfikacja: 2009-09-03.

 

PRAWA ZWIERZĄT

Światowa deklaracja praw zwierząt, uchwalona przez UNESCO w dniu 15.10.1978 r. w Paryżu mówi, że:

Z uwagi na to, że każde zwierzę, jako istota żywa, ma prawa w sferze moralnej; że nieznajomość i nieuznawanie tych praw sprowadziły człowieka i prowadzą go nadal na drogę przestępstw przeciwko naturze i zwierzętom; że uznanie przez gatunek ludzki prawa innych gatunków zwierzęcych do egzystencji stanowi podstawę do współistnienia wszystkich istot żywych; że człowiek dopuścił się zbrodni wytępienia wielu gatunków zwierzęcych i że nadal istnieje ta sama groźba; że poszanowanie zwierząt przez człowieka wiąże się z poszanowaniem ludzi między sobą i że już od najmłodszych lat należy uczyć człowieka obserwować, rozumieć, szanować i kochać zwierzęta… Niniejszym obwieszcza się:

Art.1
Wszystkie zwierzęta rodzą się równe wobec życia i mają te same prawa do istnienia.

Art.2
a) Każde zwierzę ma prawo do poszanowania.
b) Człowiek, jako gatunek zwierzęcy, nie może rościć sobie prawa do tępienia innych zwierząt ani do ich niehumanitarnego wyzyskiwania. Ma natomiast obowiązek wykorzystania całej swej wiedzy dla dobra zwierząt.
c) Każde zwierzę ma prawo oczekiwać od człowieka poszanowania, opieki i ochrony.

Art.3
a) Żadne zwierzę nie może być przedmiotem maltretowania i aktów okrucieństwa.
b) Jeśli okaże się, że śmierć zwierzęcia jest konieczna, należy uśmiercić je szybko, nie narażając na ból i trwogę.

Art.4
Każde zwierzę, które należy do gatunku dzikiego, ma prawo do życia na wolności w swym naturalnym otoczeniu: ziemskim, powietrznym lub wodnym, oraz prawo do rozmnażania się. Każde pozbawienie wolności, choćby w celach edukacyjnych jest pogwałceniem tego prawa.

Art.5
a) Każde zwierzę, należące do gatunku, który żyje zazwyczaj w środowisku ludzkim, ma prawo żyć i rosnąć zgodnie z rytmem i warunkami życia i wolności właściwymi dla swego gatunku.
b) Każde zakłócenie tego rytmu i tych warunków przez człowieka w celach merkantylnych, jest pogwałceniem tego prawa.

Art.6
a) Każde zwierzę, które człowiek wybrał na swego towarzysza, ma prawo żyć tak długo, jak pozwala na to jego gatunkowi natura.
b) Porzucenie zwierzęcia jest aktem okrutnym i nikczemnym.

Art.7
Każde zwierzę pracujące dla człowieka ma prawo do rozsądnego ograniczania czasu i intensywności pracy, do właściwego wyżywienia i wypoczynku.

Art.8
a) Doświadczenia na zwierzętach, które wiążą się z cierpieniem fizycznym i psychicznym, są pogwałceniem praw zwierzęcia, zarówno w przypadku doświadczeń medycznych, naukowych, handlowych jak i wszystkich innych.
b) Należy w tym celu stosować i rozwijać metody zastępcze.

Art.9
Jeżeli człowiek hoduje zwierzę w celach żywnościowych, należy je karmić, hodować, przewozić i uśmiercać, nie narażając go na niepokój i ból.

Art.10
a) Żadne zwierzę nie może być traktowane jako zabawka dla człowieka.
b) Wystawianie zwierząt na pokaz, oraz widowiska z udziałem zwierząt narażają na szwank godność zwierzęcia.

Art.11
Każdy akt, prowadzący do zabicia zwierzęcia bez koniecznej potrzeby jest mordem, czyli zbrodnią przeciw życiu.

Art.12
a) Każdy akt prowadzący do uśmiercania dużej ilości zwierząt dzikich, jest masowym morderstwem, czyli zbrodnią przeciw gatunkowi.
b) Niszczenie i zatruwanie środowiska naturalnego sieje śmierć.

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami we Wrocławi

PRAWA ZWIERZĄT

Utworzony 2009-09-03 w Warto przeczytać przez florida_blue. Ostatnia modyfikacja: 2009-09-03.

 

KARY ZA ZNĘCANIE SIĘ NAD ZWIERZĘTAMI

Ustawa o ochronie zwierząt od blisko pięciu lat za nieuzasadnione lub niehumanitarne zabijanie zwierząt i znęcanie się nad nimi przewiduje karę roku więzienia, ograniczenia wolności lub grzywnę. Za szczególne okrucieństwo można trafić do więzienia nawet na dwa lata (art. 35). Co więcej, w razie skazania za określone przestępstwo, sąd może orzec wobec sprawcy zakaz wykonywania określonego zawodu (…), sąd może orzec również przepadek narzędzi lub przedmiotów służących do popełnienia przestępstwa (…).

USTAWA z 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt - Dz. U. z 2003 r. Nr 106, poz. 1002.

Przykładowe kary orzekane przez sądy [informacja za GW]:

  • 600 złotych grzywny, 400 zł na działalność TOZ i pokrycie kosztów procesu – za zabicie psa ze szczególnym okrucieństwem (sekcja wykazała 17 ran kłutych, zmiażdżoną podstawę czaszki, wybite oko) – to pierwszy wyrok wydany na podstawie nowej ustawy (w sierpniu 1998 r.).
  • Cztery miesiące w zawieszeniu – za urwanie głowy miniaturowemu królikowi na oczach dzieci, dla mieszkańca Nowej Huty, który tłumaczył, że królik „zdziczał, a poza tym mnie podrapał” (2002 r.).
  • Pół roku więzienia z zawieszeniem na trzy lata, dozór kuratora i 300 zł nawiązki na rzecz TOZ – dla 20-latka z Częstochowy, który wyrzucił z siódmego piętra dwa króliki (2003 r.)
  • Pierwszy wyrok pozbawienia wolności za zabicie psa wydano w 2004 r. Sąd okręgowy w Szczecinie skazał na 8 miesięcy więzienia człowieka, który powiesił psa na drzewie, ponieważ – jak mówił – zwierzę ugryzło go w rękę. Sąd wydał wyrok bez zawieszenia, ponieważ przestępca był już wcześniej karany, a psa zabił podczas okresu próbnego.

Statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości pokazują, że w 2001 roku za zabijanie lub znęcanie się nad zwierzętami sądy orzekły 127 kar pozbawienia wolności (najczęściej na sześć miesięcy), z  czego 110 w zawieszeniu –  87% wyroków pozbawienia wolności orzeczonych w pierwszej instancji to kary, których wykonanie zawieszono. Praktyka sądowa jest taka, że jeśli nawet zostanie wydany wyrok skazujący na pozbawienie wolności to sądy wyższej instancji zawieszają wykonanie wyroku, kierując się „znikomą szkodliwością społeczną”.

W opinii dr Ryszarda Kulika psychologa społecznego, lekceważące podejście sądów do spraw agresji skierowanej na zwierzęta jest trudne do zaakceptowania. – Agresja ma wspólne podłoże, niezależnie od tego, kogo dotyczy. Ktoś, kto znęca się nad zwierzęciem, w innych sytuacjach może takie zachowania przenieść na ludzi – mówi dr Kulik. W jego opinii surowe kary jednak przynoszą więcej szkody niż pożytku. Kara powinna wywoływać zmiany w psychice sprawcy. Lepszym pomysłem niż wsadzanie do więzienia byłaby praca na rzecz schronisk dla zwierząt, gdzie sprawca zmieniałby swoją postawę i mógłby zadośćuczynić wyrządzonej szkodzie. [wypowiedź przytoczona za GW].

Pamiętajmy:

  • nie wolno przewozić zwierząt samochodem w okresie okołoporodowym, który odpowiada 10% czasu trwania ciąży danego gatunku przed porodem i 48 godzinom po porodzie.
  • prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, obowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb, o  których mowa w art. 33 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt.   Żródło :  Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami we Wrocławiu

Zamknęła psy w ogródku…

Utworzony 2009-07-24 w Warto przeczytać przez florida_blue. Ostatnia modyfikacja: 2009-07-25.

 Zamknęła psy w ogródku, sama zniknęła

Gazeta Wyborcza 23.07.2009 LINK
- Cierpią – alarmują jedni. – Hałasują i nie dają wypocząć – mówią drudzy. W ogrodzie działkowym na Tysiącleciu w koszmarnych warunkach mieszkają psy. Właścicielka jakby zapadła się pod ziemię.
Działka jest w pobliżu Promenady. Stoi na niej murowana altana i zdewastowana szklarnia. Przed werandą stosy niepotrzebnych przedmiotów: stare meble, deski, szmaty. Pełno brudnych garnków i misek. Leżą duże kości.

- Jeszcze dwa lata temu to był piękny ogród – mówi jedna z działkowiczek. – Żal patrzeć, do czego właścicielka go doprowadziła. I jeszcze te biedne zwierzęta bez opieki. Ktoś powinien z tym zrobić porządek.

Do zamkniętej na kłódkę furtki dobiegają dwa małe rude psiaki. Jeden z nich to suczka. Widać, że niedawno urodziła szczenięta. Jest jeszcze trzeci pies, starszy i nieufny. Stroni od obcych, przemyka zakamarkami działki.

Stan czworonogów jest dobry – nie są wychudzone ani chore, ale warunki, w których żyją, są koszmarne. Fetoru nie da się wytrzymać.

- Właścicielki nie widzieliśmy od dawna – mówi starszy działkowicz. – Prawdopodobnie przychodzi nocą, bo czasami dochodzą stąd różne odgłosy. Stoją też miski ze świeższym jedzeniem.

Z kobietą bezskutecznie próbował się skontaktować prezes ogrodu działkowego.

- W związku z licznymi skargami na bałagan i hodowanie zwierząt – a tego zabrania regulamin ogrodu – została podjęta uchwała o pozbawieniu kobiety prawa do działki – tłumaczy prezes Stanisław Jucha. – Nie możemy jednak wkroczyć na działkę, bo wciąż znajdują się tam jej rzeczy. Próby kontaktu z kobietą nie przyniosły rezultatu. Byliśmy u niej dwukrotnie z policją i strażą miejską. Najwyraźniej unika kontaktu, bo nie reaguje także na wezwania pisemne.

Sytuacja jest patowa, a działkowicze coraz bardziej zdenerwowani.

- Ta suczka niedawno urodziła, na pewno gdzieś tutaj ma szczenięta – alarmuje jedna z kobiet. – Codziennie dokarmiamy psy i przynosimy im wodę. Są odizolowane od świata i samotne, nie zdziwiłabym się, gdyby miały problemy z psychiką.

Faktycznie, zwierzęta zachowują się obojętnie: nie są agresywne, ale też nie okazują radości.

Inni działkowicze narzekają na bałagan i ujadanie psów. – Jakaś pani rzucała kiedyś w nie kamieniami, by się uspokoiły – mówi jeden z mężczyzn.

Sąsiedzi zaalarmowali dwie częstochowskie organizacje – Fundację „For Animals” i Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt mają prawo czasowo odebrać psy właścicielowi, ale tylko wtedy, gdy istnieje bezpośrednie zagrożenie dla ich zdrowia i życia.

- W tym przypadku nie ma takich podstaw – przekonuje Robert Drogosz, inspektor TOnZ. – Zwierzęta są w bardzo dobrym stanie.

Fundacja „For Animals”, która wczoraj była na miejscu, twierdzi jednak, że warunki przetrzymywania psów nie są do zaakceptowania. – Podejmiemy próby kontaktu z właścicielką – mówi prezes Renata Mizera. – Postaramy się przekonać kobietę, by oddała psy, skoro nie jest w stanie zapewnić im odpowiedniej opieki.

Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa

 

Rewolucja w schronisku…

Utworzony 2009-07-23 w Warto przeczytać przez florida_blue. Ostatnia modyfikacja: 2009-07-25.

Rewolucja w schronisku dla zwierząt

źródło: Gazeta Wyborcza  -> ARTYKUŁ

Pomieszczenia dla kotów i szczeniąt, ogrzewane legowiska w nowych boksach z wybiegami, szpital. Tak ma wyglądać po modernizacji częstochowskie schronisko dla czworonogów. W sierpniu magistrat rozpisze przetarg na wykonawcę.

Projekt jest właśnie dopinany na ostatni guzik – trwają ostatnie uzgodnienia przed sierpniowym przetargiem. W miejskim budżecie wreszcie znalazły się pieniądze na inwestycje przy ul. Gilowej. W tym roku milion złotych, w przyszłym – drugie tyle.- Osiągnęliśmy punkt krytyczny i modernizacja stała się po prostu koniecznością – kilka miesięcy temu prezydent Częstochowy Tadeusz Wrona tak uzasadniał decyzję dotyczącą wprowadzenia inwestycji w schronisku do budżetu miasta.

Po remoncie schronisko będzie mogło przyjąć ok. 300 psów; obecnie przebywa tam ich średnio 250 – o połowę za dużo w stosunku do warunków. Na pomieszczenia z prawdziwego zdarzenia doczeka się też kilkadziesiąt kotów. Powstaną: drugi budynek kwarantanny dla psów, magazyn karmy, boksy szpitalne i pomieszczenia dla szczeniąt, dom dla kotów. Zostaną położone chodniki, a w centralnej części schroniska znajdzie się zieleniec. Od strony al. Pokoju zostaną posadzone tuje, które ograniczą hałas dochodzący do zwierząt z ulicy i ten, który dochodzi ze schroniska do okolicznych mieszkańców. Wyremontowany zostanie także parking.

- Na pewno nie będzie to przedsięwzięcie łatwe organizacyjnie – opowiada kierowniczka schroniska Małgorzata Tomżyńska. – Prace muszą przebiegać stopniowo, by zwierzęta przeprowadzać z jednych pomieszczeń do drugich. Najpierw na pewno trzeba postawić nowe boksy. Zresztą są one zaprojektowane dosyć ciekawie, bo w nietypowym okrągłym budynku. Dopiero potem rozbierze się stare pomieszczenia z wybiegami, by na ich miejsce wybudować nowe. Równolegle będą trwały pozostałe prace przy domu dla kotów, boksach kwarantanny i szpitaliku. To, niestety, będzie dla zwierząt prawdziwa rewolucja.

Wszystkie pomieszczenia zostaną skanalizowane, ogrzane, wyłożone płytkami. Niewykluczone, że ciepło zapewnią schronisku kolektory słoneczne. – To droga inwestycja, ale szybko się zwraca, bo koszty energii są teraz ogromne – mówi kierowniczka.

Prace powinny się zacząć jesienią. Na pewno przeciągną się na przyszły rok.

Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa

Utworzony 2009-07-17 w Archiwum, Warto przeczytać przez florida_blue. Ostatnia modyfikacja: 2009-07-17.


  psy2.jpeg

Wakacje…
Rano bardzo wcześnie wstałeś i spakowałeś bagaże.
Wziąłeś moją smycz …. jaaaki byłem szczęśliwy !!! Jeszcze malutki spacerek przed urlopem – hurra !!!!
Jechaliśmy samochodem, a Ty zatrzymałeś się na skraju drogi.
Drzwi otworzyły się, rzuciłeś kij, a ja biegłem, biegłem, aż go znalazłem i wziąłem w zęby …. gdy wróciłem Ciebie już nie było ….
W panice by Cię znaleźć obszukałem wszystkie zakamarki…..niestety bezskutecznie !!!
Z dnia na dzień stawałem się coraz słabszy.
Pojawił się obcy mężczyzna, założył mi kaganiec i zabrał ze sobą. Wkrótce znalazłem się w klatce gdzie czekałem z utęsknieniem na Twój powrót – lecz Ty nie przyszedłeś …
Otworzono klatkę.
Nie….. to nie byłeś Ty – to był ten człowiek, który mnie znalazł.
Zabrał mnie do pomieszczenia gdzie czuło się śmierć.
Nadeszła moja godzina !!!!
Kochany mój właścicielu, ja wiem, że Ty wiesz, iż ja, pomimo cierpień jakie mi zadałeś, ciągle widzę obraz Twój przed sobą i gdybym kiedykolwiek wrócił na ziemię – przybiegnę do Ciebie, gdyż……

…….pomimo wszystko Cię kocham i Ci wybaczam …….

 


labrador na balkonie…

Utworzony 2009-05-28 w Archiwum, Warto przeczytać przez florida_blue. Ostatnia modyfikacja: 2009-05-29.

Kocham tego psa, więc trzymam go na balkonie

Eliza Kwiatkowska
2009-05-27, ostatnia aktualizacja 2009-05-27 20:07

Przed niebezpieczeństwami, które czyhają w domu, chronią go zamykając na balkonie. W obawie, by nie wyskoczył, zakładają mu krótki łańcuch. Tak wygląda miłość mieszkańców kamienicy przy ul. Racławickiej do rocznego labradora

W środę w południe, zamiast na małym balkonie, labrador był w domu 

Fot. Grzegorz Skowronek / AG
W środę w południe, zamiast na małym balkonie, labrador był w domu
Wtorek w południe, kamienica przy ul. Racławickiej. Z balkonu na drugim piętrze wygląda psia morda. Z nieba leje się żar. Nad zwierzakiem mały parasol i kawałek tektury, która ma mu zastąpić schronienie.

- Tak jest w dzień , w nocy, w upał i deszcz – mówi rozgoryczona Małgorzata Halkiewicz, kierownik biura częstochowskiego oddziału Związku Kynologicznego. – Ten pies po prostu mieszka na balkonie. Tak być nie może.

O sytuacji psa powiadomili ją sąsiedzi. Informacje dotarły także do lokalnej Fundacji For Animals, która natychmiast interweniowała. – Pies nie jest zaniedbany, ani wygłodzony, ale właściciele przetrzymują go w nieodpowiednich warunkach – tłumaczy wiceprezes organizacji Iwona Górecka. – Prawo nie pozwala na takie traktowanie zwierząt. Właściciele zostali przez nas poinformowani, że jeśli tego nie zmienią, zgłosimy sprawę na policję. To znęcanie się nad zwierzęciem.
Sąsiedzi twierdzą, że pies sporadycznie wychodzi na spacery. – Przecież ten psiak zwariuje – mówi starszy mężczyzna.

Iwona Górecka twierdzi, że pies jest przywiązany na balkonie półmetrowym łańcuchem i nie ma miski z wodą.

Właścicielka psa nie widzi w przetrzymywaniu czworonoga na balkonie nic niewłaściwego: – Dostałam go na urodziny od męża i nie zamierzam go oddawać – mówi. – Zamykam psa na balkonie tylko wtedy, gdy wychodzę z domu lub w nocy. To dlatego, że porobił nam wiele szkód w mieszkaniu. Nie chcę, by przegryzł kabel, bo porazi go prąd. A łańcuch jest po to, by nie wyskoczył z balkonu. To wszystko dla jego bezpieczeństwa. A na spacery wychodzę z nim regularnie co dwie godziny. Co sąsiedzi mogą wiedzieć?

- Labradory to psy rodzinne, które uwielbiają towarzystwo – tłumaczy Agnieszka Żurawska, lekarz weterynarii, hodowca labradorów i wiceprzewodnicząca częstochowskiego oddziału Związku Kynologicznego. – I kochają przestrzeń. Gdyby ten pies miał okazję się wybiegać, nie nudziłby się w domu i nie wyrządzał szkód. Tym bardziej, że nie jest już szczeniakiem. Mam w domu labradory i wiem, że po dwugodzinnym spacerze nie mają siły na rozrabianie. Grzecznie śpią. Sam pomysł trzymania jakiegokolwiek psa na balkonie uważam za niezrozumiały i szokujący. Mam nadzieję, że po interwencji Fundacji For Animals to się zmieni.

Wczoraj w południe pies był w domu.

Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa

LINK

Miasta dogadały się dla dobra zwierząt

Utworzony 2009-02-16 w Warto przeczytać przez florida_blue. Ostatnia modyfikacja: 2009-02-16.

http://miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,6254248,Miasta_dogadaly_sie_dla_dobra_zwierzat.htmlMiasta dogadały się dla dobra zwierząt

Eliza Kwiatkowska
2009-02-09, ostatnia aktualizacja 2009-02-09 22:13

 - Do połowy lutego miasta podpiszą list intencyjny – zapowiada Małgorzata Kitala-Miroszewska, rzeczniczka władz Myszkowa.

Oba samorządy zdecydowały się na współpracę, bo są w trudnej sytuacji. Zawiercie nie ma własnego schroniska, a schronisko myszkowskie, prowadzone przez miejską spółkę Saniko, nie spełnia wielu wymogów. Przed laty zostało przekształcone – nie do końca legalnie – z azylu. Zastrzeżenia wobec niego ma nadzór budowlany. Kazał je nawet zamknąć; jego spór z miastem w tej sprawie rozstrzyga się właśnie w sądzie administracyjnym. Tymczasem zwierzęta mieszkają w fatalnych warunkach, zaś ewentualny remont schroniska – nawet drobny – byłby w tej sytuacji niezgodny z prawem. 

- Nie mamy wyboru, musimy i jednocześnie bardzo chcemy wybudować nowe schronisko. I to jeszcze w tym roku – tłumaczy myszkowska rzeczniczka. – Podpisanie listu intencyjnego stanie się początkiem przedsięwzięcia. Wiele zależy od radnych, którzy muszą zaakceptować pomysł współpracy z Zawierciem. Wkładem finansowym Myszkowa w przedsięwzięcie będzie teren w Mrzygłodzie.

W związku z tym myszkowski samorząd spodziewa się, że budowę obiektu sfinansuje Zawiercie. 

- Konkrety współpracy zdradzimy dopiero po podpisaniu listu intencyjnego – mówi Iwona Wiklik, rzeczniczka prezydenta Zawiercia. 

Burmistrz Myszkowa bardzo się zaangażował w sprawę. Potwierdza to Fundacja „For Animals”, która od kilku miesięcy współpracuje z myszkowskim schroniskiem i pomaga mu. – Burmistrz nawiązał z nami kontakt i wprost zasypał pomysłami akcji adopcyjnych i edukacyjnych – potwierdza Renata Mizera, prezes częstochowskiego oddziału fundacji. – Życzylibyśmy sobie takiego porozumienia z każdym miastem.

Organizacji udało się też przekonać byłego prezesa Saniko, by do aktualnie działającego schroniska wprowadził wiele zmian korzystnych dla zwierząt. Poprawiły one nieco warunki ich bytowania. – A spodziewamy się dalszych działań – dodaje Mizera. 

Obecnym prezesem Saniko jest Janusz Ziobro. To on pomógł Myszkowowi nawiązać kontakty z zawierciańskim magistratem.

- Obecnie nasze schronisko nie spełnia wielu podstawowych wymogów technicznych – mówi prezes. – Ale naprawdę zależy mi na jego dobrej opinii. Dbam, by zwierzęta były najedzone, zdrowe, wysterylizowane… Mam nadzieję, że nowe schronisko, które powstanie jeszcze w tym roku, będzie obiektem bez zarzutu.

Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa

 

  

Psie nieszczęście w Myszkowie

Utworzony 2009-02-09 w Warto przeczytać przez florida_blue. Ostatnia modyfikacja: 2009-02-09.

źródło:  http://miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,48725,6249432,Psie_nieszczescie_w_Myszkowie.html 

Psie nieszczęście w Myszkowie

 Eliza Kwiatkowska 2009-02-08, ostatnia aktualizacja 2009-02-08 20:22:53.0 

Koszmar młodego amstaffa trwał rok. Wreszcie sąsiedzi nie wytrzymali odgłosów dręczenia zwierzaka i Tytan został odebrany swoim katom. Teraz czeka na pomoc: leczenie psa będzie słono kosztować



Przez ponad rok na jednym z myszkowskich osiedli rozgrywała się tragedia. Młody amstaff Tytan był maltretowany przez nadużywających alkohol właścicieli. Pies nie wychodził na spacery, a z mieszkania niemal nieustannie dobiegał przeraźliwy skowyt. Wreszcie sąsiedzi nie wytrzymali. W połowie stycznia do właścicieli amstaffa zapukali pracownicy inspektoratu weterynarii i strażnicy miejscy.

- Stan psa był dramatyczny, nie mieliśmy wątpliwości, że trzeba go odebrać właścicielowi – mówi Adam Sroka, powiatowy lekarz weterynarii.

Natychmiast myszkowski burmistrz wydał decyzje o czasowym odebraniu Tytana jego oprawcom. Psa wzięła pod opiekę częstochowska Fundacja „For Animals”, która od początku zaangażowała się w ratowanie amstaffa. Myszkowskie schronisko zdawało sobie sprawę, że nie będzie w stanie zapewnić psu odpowiednich warunków. 

- Tytan był tak chudy i wycieńczony, że nie mógł się utrzymać na nogach – opowiada Renata Mizera, prezes Fundacji „For Animals”. – Prawie nie miał sierści. Jego ciało pokrywały rany. Po pierwszych badaniach okazało się, że ma chorobę pasożytniczą, nużycę. Nie wspomnę już o grzybicy i innych stwierdzonych dolegliwościach. 

Pies był też w katastrofalnym stanie psychicznym. Podczas badań był przerażony. Każde wyciągnięcie ręki traktował jak atak – mrużył oczy, napinał mięśnie, kulił się i pokazywał zęby. Nie potrafił sygnalizować potrzeby wyjścia. Właściciele mu tego odmawiali, trenując jego fizjologię do granic wytrzymałości.

- Obecnie pies przebywa w bezpiecznym miejscu – mówi prezes Mizera. – Zaczął nawet nieśmiało merdać ogonem i wychodzi na pierwsze spacery. Pozwala się smarować lekami. 

W sobotę Fundacja „For Animals” przekonała właściciela Tytana, by zrzekł się własności psa. Gdyby tego nie zrobił, amstaff nie miałby szans na normalny dom. Do odebrania psa potrzebny byłby wyrok sądu, na który trzeba by było długo czekać. 

- Leczenie zwierzaka będzie bardzo kosztowne – tłumaczy Mizera. – Zgodnie z przepisami to właściciele powinni pokryć koszty. W tym przypadku byłoby to raczej niemożliwe, więc woleli się po prostu zrzec Tytana. Teraz możemy złożyć na nich doniesienie o prokuratury. Powinni odpowiedzieć za znęcanie się nad zwierzakiem. 

Sprawy policji lub prokuraturze nie przekazali, niestety, ani powiatowy lekarz weterynarii, ani strażnicy miejscy. 

Fundacja zbiera pieniądze na leczenie psa. Ma też nadzieję, że znajdzie mu docelowy dom – obecny jest tymczasowym miejscem pobytu.

- Zdajemy sobie sprawę, że może to być trudne, bo to bardzo szczególny przypadek i ewentualny właściciel musiałby być bardzo odpowiedzialną i nad wyraz kochającą zwierzęta osobą – mówi prezes fundacji. – Ale nie tracimy nadziei.





Wszystkie informacje na temat Tytana i możliwości pomocy psu na stronie www.foranimals.czest.pl



Eliza Kwiatkowska

lekarz…

Utworzony 2008-06-11 w Warto przeczytać przez florida_blue. Ostatnia modyfikacja: 2008-06-12.

źródło: http://miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,48725,5299108,Lekarz_dla_schroniska_z_kapelusza.html

 

Lekarz dla schroniska z kapelusza

Eliza Kwiatkowska
2008-06-10, ostatnia aktualizacja 2008-06-10 17:29

Lekarz weterynarii ze schroniska dla bezdomnych zwierząt złożył wymówienie. Placówka „nieoficjalnie” szuka jego następcy

Plebiscyt na psiego bohatera

Utworzony 2008-05-27 w Warto przeczytać przez florida_blue. Ostatnia modyfikacja: 2008-05-27.

http://miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,84750,5247759.html

Plebiscyt na psiego bohatera. Beira ratuje dzieci

– Kocham cię. Jesteś jak biała mleczna czekolada – takie słowa od dziecka chorego na autyzm to dla Beiry najlepsza nagroda. Goldenka codziennie pracuje z niepełnosprawnymi maluchami.

Beata Kulisiewicz od dawna marzyła o psie, którego można wyszkolić tak, by pomagał niepełnosprawnym dzieciom. Goldenka Beira jest spełnieniem jej planów read more »