Oddam w dobre ręce

2 Labradory

Utworzony 2011-09-08 w Oddam w dobre ręce przez Jarek. Ostatnia modyfikacja: 2011-10-14.

Mam dwa przesympatyczne labradory. Jaga ma 7 lat, jest biszkoptowa, Joszko – właśnie skończył 5 lat, czarny. Jak to labradory są przyjazne, radosne i rodzinne. Bardzo się kochają i są nierozłączne. Niestety, ze względów życiowych, głównie finansowych, wyjeżdżam z rodziną do Irlandii i nie mogę ich zabrać ze sobą, przynajmniej na razie. Planuję je do siebie ściągnąć za pół roku, dlatego tez poszukuję dla nich rodziny zastępczej na ten okres. Jeżeli oczywiście znalazł by się ktoś, kto zaadoptowałby je na stałe to też chętnie skorzystam,bo prawdę mówiąc jestem już w tej chwili w panice. Wyjazd się zbliża wielkimi krokami, a ja jeszcze nikogo chętnego nie znalazłam. Jaga nie może mieć dzieci, zatem odpada problem z uważaniem na nią. Bardzo mi zależy na znalezieniu dla nich przyjaznego miejsca, nie mogę oddać ich do schroniska!!!! Psy są pod opieką weterynarza, mają chipy i paszporty, tak, że nie będzie problemu z ich zabraniem po pół roku, tym bardziej, że od stycznia 2012 złagodzone będą przepisy dotyczące wywozu zwierząt na teren Zjednoczonego Królestwa Brytyjskiego. Z góry dziękuję za ewentualną pomoc.

Katarzyna Niane, tel.  608 055 296

Szarek

Utworzony 2011-08-30 w Oddam w dobre ręce przez Jarek. Ostatnia modyfikacja: 2011-09-20.

Piesek od ok. miesiąca błąka się po mieście. Jest bardzo łagodny i przyjaźnie
nastawiony do ludzi oraz innych zwierząt. Wygląda na całkowicie zdrowego, na
pewno kiedyś mieszkał w domu i lubi jeździć samochodem. Niestety ze względu na
to, że posiadam już dużego psa nie mogę się nim zaopiekować.

Bardzo proszę o pomoc w znalezieniu dla niego domu.

Kontakt: Joanna Śpiechowicz  +48 601 148 700
Gmina Włoszczowa, 29-100
woj. Świętokrzyskie

Suzi

Utworzony 2011-08-14 w Oddam w dobre ręce przez Jarek. Ostatnia modyfikacja: 2011-09-17.

WITAM. Mam suczkę, mieszańca owczarka. Średniego wzrostu, wiek ok 15 miesięcy. Suczka była wzięta ze schroniska kiedy miała 3 miesiące. Wynajmowaliśmy domek, Suzi miała podwórko; bardzo lubi biegać. Musieliśmy się wyprowadzić bo właściciel sprzedał dom a teraz mamy problem: mieszkamy w bloku 44m i suczka nie ma swojego miejsca tym bardziej, że mamy jeszcze małą suczkę Jesikę a ona nie toleruje Suzi.

Bardzo proszę o znalezienie dla niej nowego właściciela, nie chcę żeby trafiła znowu do schroniska. Suzi jest posłuszna, przychodzi do nogi i siada na zawołanie, aportuje, jest czujna, wychowana z dziećmi 8 i 10 lat. Lubi się z nimi bawić, jest bardzo żywiołowa.

Bardzo proszę o pomoc, mój nr tel.518-579-235

Leda

Utworzony 2011-08-13 w Oddam w dobre ręce przez Jarek. Ostatnia modyfikacja: 2011-09-14.

Ta historia ściska za serce. To tragedia psa i jego właścicielki. Właścicielki, która kocha swojego przyjaciela ale życie jest okrutne i niesprawiedliwe. Proszę przeczytajcie to rozpaczliwe wołanie o pomoc…
„Jestem zdesperowana. Moja sytuacja rodzinna jest bardzo skomplikowana. Zacznę od początku, 5 lat temu wraz z moim mężem przynieśliśmy do domu małego szczeniaczka (suczkę) mieszańca labradora z owczarkiem niemieckim. Piesek mieszkał w kojcu, miał duże podwórko na którym mogła się wybiegać, nigdy nie była przez nas skrzywdzona, ani uderzona, zawsze zajmował się nią mąż i to był jej pan, karmił ją, chodził z nią na spacery, bawił się. Gdy w styczniu tego roku mój mąż nagle zmarł, ja z córką musiałyśmy się wyprowadzić z domu teściowej, w którym mieszkałyśmy ponad 20 lat. Nie mogłam zabrać stamtąd Ledy ( bo tak się wabi) ze sobą, ponieważ teraz wynajmujemy wraz z córkę 23 metrowe mieszkanie, w którym mamy jeszcze 2 małe psy. Leda została w tamtym domu, mieli się nią zajmować teściowa i pasierb wraz z żoną, ale pasierb jest alkoholikiem…. i  nie  przyjmuje się zupełnie tym, że pies może być głodny czy spragniony. 2- 3 razy w tygodniu ją odwiedzamy i sprawdzamy czy jej niczego nie brakuje. Jednak to tylko doraźna pomoc.  Regularnie  Dostarczamy im pokarm dla Ledy, wystarczy tylko ugotować, ale dla niektórych ludzi to i tak za dużo. To co ostatnio ujrzałam będąc u nich, przeszło moje najczarniejsze wizje i niestety potwierdziło moje obawy, pies nie miał żadnego jedzenia i miska od wody była zupełnie sucha a jest to duża miska, poza tym ostatnim razem dostawiłam jej jeszcze wiadro z wodą, którego nawet nie było w kojcu, podejrzewam, iż mogła nie dostawać wody przez kilka dni. Nikt z nią nie chodzi na spacery, nie bawi się, z tęsknoty próbuje się podkopać wykopując ogromną dziurę w kojcu, którą za każdym razem kiedy tam jestem zakopuje, ale ona kopie nadal. Jestem zbulwersowana  i bezradna, drżę na samą myśl o zimie, nie liczę na podgrzane jedzenie dla niej, to za dużo dla ludzi z którymi musiałam ją zostawić, martwię się o to żeby w ogóle dostała. Nie wyobrażamy sobie oddać jej do schroniska, ale też musimy ją jak najszybciej stamtąd zabrać, dlatego kiedy tylko znalazłam stronę tej fundacji, od razu zgłosiłam się do Nich o pomoc. Leda jest psem bardzo spontanicznym, wesołym, radosnym, przyjaznym ludziom, nigdy nie chorowała, lubi spacery, potrzebuję dużo miłości łasi się i przytula, uwielbia być głaskana,  przepada za chałką. A w tych warunkach ten pies się męczy, jest smutna, posępna, serce mi pęka kiedy ją taką widzę i mam świadomość, że jestem bezradna, bo nie mogę jej  pomóc,  bo nie mogę zabrać jej ze sobą, ani od STYCZNIA nie mogę znaleźć dla niej domu z kochającymi ją ludźmi. Pomimo tego, że dałam wiele ogłoszeń, wielu miejscach. Apeluję i błagam o pomoc dla mojego psa, jeżeli ktoś taki istnieje i może mi pomóc ręczę, że pomoc ta będzie wynagrodzona w postaci wdzięczności Ledy i naszej, a także wierności i wielu radości jakiej dostarcza ten pies, kiedy jest kochany, szczęśliwy. Wiemy, że jest ciężko znaleźć dom dla dużego psa i Wasza fundacja oraz życzliwi ludzie, którzy chcieliby przygarnąć Ledę są naszą  ostatnią deską ratunku, jej ostatnią deską ratunku. Proszę pomóżcie nam, pomagając Ledzie.”


ŁÓDŹ

telefony kontaktowe: 694 996 150, 604 631 291

Tina

Utworzony 2011-06-15 w Oddam w dobre ręce przez Jarek. Ostatnia modyfikacja: 2011-09-11.

Sunię zabrałam z rodziny patologicznej, nie mogłam dłużej patrzeć na jej cierpienie i zabrałam ją. Jej właścicielem był kryminalistą ,prosiłam, żeby wysterylizował Tinę, że mu pomogę, żeby ją leczył, a on mi na to, że to jego pies i może z nią robić co chce. Więc ją zabrałam i umieściłam w dt. i teraz Tinka szuka domu. Tinę faszerowano sterydami, żeby nie miała szczeniaków. Sterydy, to i skutki uboczne, sunia miała wielki apetyt, jadła i jadła. I to się źle dla niej skończyło, w końcu była taka gruba, że uginała się pod własnym ciężarem. Nie mogła tych swoich kilogramów udźwignąć. Zagrożone były jej łapki i kręgosłup. W tej chwili Tiny nie można wysterylizować, bo to zagrażałoby jej życiu, nie przeżyłaby narkozy. Tina miała również gronkowca w uszach i na grzbiecie grzybicę, a także w ciele śrut. Ktoś do niej strzelał. W tej chwili Tina jest zdrowa, ale nadal jeszcze za dużo waży. Tina ma ok 3 lat, jest bardzo łagodna, lgnie do ludzi, domaga się głaskania i przytulania. Lubi wszystkich, zgadza się z innymi psiakami, nie ma nic do kotów. Bardzo lubi dzieci. Jest to sunia bardzo łagodna, wierna i ufna. I tak bardzo chciałaby mieszkać w normalnej i kochającej rodzinie. Ta sunia to chodząca dobroć i łagodność.

Kontakt babakawa@wp.pl i tel.664500434

Suczka – owczarek niemiecki

Utworzony 2011-05-05 w Oddam w dobre ręce przez Jarek. Ostatnia modyfikacja: 2011-05-05.

Oddam dwuletnią sukę rasy owczarek niemiecki w dobre ręce.Pies jest zadbany,szczepiony. Toleruje inne zwierzęta( wcześniej przebywała z kotem i psem). Uwielbia bawić się z dziećmi. Jest dobrze ułożona, cierpliwa i bardzo przyjacielska. Jest świetnym przyjacielem domu i sprawdza się również jako stróż.
Wydaję ją tylko dlatego, że miałam niespodziewaną przeprowadzkę, a właściciel nie zgadza się na psa.

Kontakt: Edyta Najman, dyska12@wp.pl

Kotka Lilo

Utworzony 2011-05-03 w Oddam w dobre ręce przez Jarek. Ostatnia modyfikacja: 2011-05-06.

Mam 5 letnia kotkę Lilo, dla której szukam domu. W zeszłym roku urodziłam córeczkę u której stwierdzono silne Atopowe Zapalenie Skóry o podłożu alergicznym. Z otoczenia muszę wyeliminować wszelkie alergeny typu zwierzęta, kurz. Lilo jest typowo domową kotką, bardzo czysta i dobrze wychowana. Nie jest niestety wysterylizowana, dostaje raz w tygodniu tabletkę hormonalna na brak rui. Nigdy nie wychodziła na dwór, więc nie jest szczepiona przeciw wściekliźnie. Szukam dla niej dobrego domu wśród znajomych od miesiąca ale niestety bez skutku.
Jeśli uda się znaleźć nowego właściciela to dołączam oczywiście kuwetę, wiklinowy koszyk z poduszką, miski, szczotkę, zabawki Lilo. Kotka jest bardzo czysta, odrobaczona, nie niszczy nic w domu. Lilo mamy od urodzenia, przykro mi, że się tak stało że muszę ją oddać, jednak zdrowie mojego dziecka jest najważniejsze.

Bardzo proszę o pomoc.

Katarzyna Sadowska
tel 792020522

 

Garbutek

Utworzony 2011-04-07 w Oddam w dobre ręce przez florida_blue. Ostatnia modyfikacja: 2011-05-05.

Do mojej firmy przybłąkał się biedny kocurek. Był w opłakanym stanie sama skóra i kości. W dodatku powłóczył tylnymi łapkami. Z początku myślałam że jest to wynikiem potracenia jednak jak później zaobserwowałam kot na tylnej prawej łapce od wewnętrznej strony ma półkolista szramę po być może operacji. Noga ta jest chudsza i kot delikatnie nią powłóczy. Od tego momentu kiedy zjawił się u mnie minęło 2 tygodnie. Kot został odkarmiony i wygląda zdecydowanie lepiej. Jednak komis samochodowy na którym zadomowił się kot nie jest zbyt bezpiecznym miejscem dla niego(ciągle ktoś przestawia tam samochody). Nie jest to kot który był w domu, raczej na podwórku. Nie boi się ludzi musi się tylko z nimi oswoić. Daje się głaskać, a po chwili już wyciąga łebek i domaga się większej ilości pieszczot. Nawet ostatnio zaczął się przewracać na grzbiet. Może znalazłby się dla niego gdzieś przytulny kącik. Idealnym domem byłby ogród, z możliwością schronienia się gdzieś przed deszczem i śniegiem no i oczywiście miska strawy.

Kontakt: Ania Materka tel: 608360359

koty firmowe

Utworzony 2010-11-28 w Oddam w dobre ręce przez florida_blue. Ostatnia modyfikacja: 2011-05-05.

Kocięta urodziły się i wychowały się na podwórku zakładu pracy. Kotki od tygodnia są w domu, są bardzo czyste i zadbane, nie brudziły podwórka zakładu bo załatwiały się w wyznaczonym miejscu, w domu również załatwiają się do kuwety. Jedzą whiskas suchy kitekat w puszcze, lubią serek bieluch , wędzoną rybkę i pija wodę.
Lubia się bawić, dużo śpią. Kotka jest wysterylizowana a małe kotki mają po 5 miesięcy.

Czarna trikolorka to matka.

Pręgowana szaro – biały to kocurek.

Biała  trikolorka to kotka.

Wszystkie kotki szukają nowych domów

510 553 664  – p. Halina